Polscy pracownicy straszeni przez angielskich pracodawców. Angielska firma szykanuje pracujących w niej Polaków. Większość z nich zrezygnowała z zapowiedzianego na dziś strajku bojąc się utraty miejsc pracy.
Tylko kilkunastu z ponad 250 pracujących w przedsiębiorstwie Pratt Banas w Luton Polaków zdecydowało się dzisiaj na poranną pikietę przed siedzibą firmy. Pracownicy tej największej w Wielkiej Brytanii pakowalni bananów zapowiedzieli w ubiegłym tygodniu protest przeciwko dyskryminacji, mobbingowi i nieludzkiemu traktowaniu.
Polacy skarżą się na pracę w trudnych warunkach: ponad wymaganą prawem normę godzin (ok. 70 zamiast 48 tygodniowo) oraz presję ze strony kadry zarządzającej zakładu. Kilka miesięcy temu z powodu ciężkiej zbyt długiej pracy jedna z zatrudnionych tam Polek miała poronić zaawansowaną ciążę. Inna wpadła w depresję i wróciła do kraju. Zaś agencja pośrednicząca w załatwieniu pracy w Pratt Bananas nie wypłaciła Polakom, jako jedynej, zatrudnionej tam mniejszości narodowej, dodatkowych pieniędzy za pracę w dniu brytyjskiego święta tzw. bank holiday. Polakom powiedziano, że nie należą im się pieniądze, bo dzień wolny przypadał w brytyjskie, a nie polskie święto.
Cały ubiegły tydzień menadżerowie Pratt Bananas przekonywali Polaków, że nie warto strajkować, sugerując, że mogą przez to stracić pracę. Rokowania poskutkowały. Na protest zdecydowali się nieliczni. Pomoc Polakom zapowiedzieli już polscy prawnicy pracujący na Wyspach, brytyjskie związki zawodowe i Zjednoczenie Polskie. Sprawą bardzo zainteresowały się też brytyjskie media.
Piotr Sieńko/iar/bk/pul
IAR/28.05.2007 13:47 poniedziałek

