Warszawa - Marzec 2009

LIST DO PREZYDENTA L. KACZYŃSKIEGO W SPRAWIE DZIENNIKARKI K. BRUDNIAS.

W obronie dziennikarki skazanej z art. 212 KK

Warszawa - Październik 2008

LISTA INWIGILOWANYCH LUDZI MEDIÓW ZA CZASÓW PiS.

"Były minister Zbigniew Ziobro z uśmiechem na twarzy przekonuje, że inwigilacja za czasów, gdy rządził, zmalała. Na konferencji cytuje oficjalne dane o zakładanych podsłuchach. Za PIS według statystyki zmalała ich ilość. Tymczasem inwigilacja to nie tylko podsłuchy, ale i obserwacja, robienie wywiadów, sprawdzanie bankowych kont, finansów, kontrolowanie budowy domów, mieszkań, sprawy obyczajowe, rozpoznanie środowiskowe, grzebanie w życiorysie. Zbierano haki, tylko dlatego, że nie podobała się  ta czy inna osoba lub uznana została za przeciwnika politycznego. Jedną z grup podlegających inwigilacji (szeroko rozumianej, patrz wyżej) były media." aut. Sylwester Latkowski (lista)

Warszawa - Sierpień 2008

PISMO DO RZECZNIKA PRAW OBYWATELSKICH W SPRAWIE ODMOWY PRZYZNANIA AKREDYTACJI NA KONFERENCJĘ PRASOWĄ DOT. KRADZIEŻY TECHNOLOGII TAFIOS Z ZAKŁADÓW BUMAR. (pismo RPO str 1.jpg i str 2.jpg - skan na dole strony)

Warszawa - Luty 2008

PISMO PRZEDPROCESOWE DO WYDAWNICTWA POLSKAPRESSE.

Warszawa - Maj 2007

ŚLEDZTWO W SPRAWIE A. GUDZOWATEGO (przesłuchanie 1.jpg - skan na dole strony)

Warszawa – Listopad 2006

LIST Z POGRÓŻKAMI I APEL DO KOLEGÓW DZIENNIKARZY ( POGRÓŻKI, APEL - skan na dole strony)

Drodzy Koledzy Dziennikarze,

W związku z pogróżkami, jakie otrzymałem, zwracam się do Was z prośbą o interwencję w mojej sprawie. Poniższy anonim (skan oryginału w załączniku wiadomości) podrzucono mi wczoraj wieczorem do samochodu przed jedną z restauracji na warszawskiej Saskiej Kępie. O tym fakcie zawiadomiłem policję. Z informacji, jakie zawarte są w poniższym liście wynika, że dla swojego dobra powinienem przerwać zbieranie materiałów na potrzeby przygotowywanych od pewnego czasu publikacji. Oczywiste jest dla mnie, że bohaterowie tematów, którymi od dawna się zajmuję, nie chcą by cokolwiek na temat ich działalności, zostało ujawnione i ukazało się w prasie drukowanej lub innych mediach. Dlatego też grożą mi, próbują zastraszyć i odwieść od dalszego zbierania kompromitujących ich materiałów (całość poniżej w pliku apel.pdf).

Warszawa - Kwiecień 2006

GAZETA WYBORCZA - KORESPONDENCJA Z PRZEŁOŻONYMI NA TEMAT SPRAWY A. GUDZOWATEGO (EMAIL 1-3 - skan na dole strony)

Czasem to, że masz informację jako pierwszy, nie znaczy, że jako pierwszy podasz ją do publicznej wiadomości. Często z przyczyn niezależnych nie jest to możliwe. Ten kto ma taką sposobność (w tej sytuacji był to Dziennik kilka miesięcy później), jest z góry na wygranej pozycji. Cała praca idzie wtedy na marne.

Warszawa - Czerwiec 2005

SUPER EXPRESS - CZASAMI TRZEBA SIĘ WYTŁUMACZYĆ ZA BŁĘDY INNYCH

(Super Express 1 i 2 - skan dokumentów na dole strony)

W przeciwieństwie do systemów prawnych USA, czy Wielkiej Brytanii, polskie prawo, zwłaszcza w postępowaniu przygotowawczym, gwarantuje podejrzanym i podejrzewanym o popełnianie przestępstw, ochronę danych osobowych oraz wizerunku. Zasady te od kilku lat są regularnie łamane przez prawie wszystkie redakcje, co ze społecznego punktu widzenia jest bardzo uzasadnione i jakby nie było pożyteczne. Pozwala bowiem piętnować przestępców publicznie, co często jest dla nich i ich rodzin karą większą niż sam wyrok wydany przez niezawisły sąd.

Zdarza się jednak czasem, że media popełniają błędy - ludzkie lub losowe np. fotoedytor myli zdjęcia lub nie nakłada podejrzanemu na oczy paska. Naruszenie dóbr jest faktem. Roszczenie bohatera takiej publikacji, jakkolwiek nie byłby on winny łamania prawa, jest wtedy jak najbardziej uzasadnione, a kłopot dla redakcji i autora materiału murowany.

Upublicznianie danych osobowych podejrzanych i ich wizerunku może być niebezpieczne również z innego powodu. W postępowaniu przygotowawczym, czy nawet w przewodzie sądowym, osoba podejrzana może być zawsze oczyszczona z zarzutów. 100 proc., wydawałoby się niezbite dowody mogą zostać obalone. Opublikowane zaś materiały prasowe, przy nie zabezpieczeniu praw podejrzanych do ochrony wizerunku i danych osobowych, to podane im na tacy wysokie odszkodowanie, sądowy proces i kłopoty w redakcji. Wydawcy bowiem żadko kiedy widzą swoją winę, chociaż to szefostwo redakcji podejmuje decyzje o świadomym złamaniu prawa,a nie autor publikacji. Odium sprawy spada jednak zawsze na tego ostatniego. Kuriozalna historia opisująca właśnie takie zdarzenie w plikach Super Express 1 i 2 na dole strony.

 

Do pobrania:pismo do RPO str2.jpg
pismo do RPO str1.jpg
apel.pdf
Super Express 2.jpg
Super Express 1.jpg
EMAIL1.jpg
EMAIL2.jpg
EMAIL3.jpg
1.jpg
skan listu z pogróżkami.pdf